Adwokat Michał Tadeusz Wszołek

Likwidacja stanowiska pracy – kiedy jest pozorna i jak to udowodnić w sądzie?

Likwidacja stanowiska pracy to jedna z najczęściej podawanych przyczyn wypowiedzenia. Brzmi bezpiecznie dla pracodawcy, bo dotyczy struktury firmy, a nie oceny pracownika, więc trudniej ją zakwestionować. Właśnie dlatego bywa nadużywana. Pod hasłem likwidacji stanowiska kryje się czasem zwykła chęć pozbycia się konkretnej osoby, której z różnych powodów nie da się zwolnić wprost. Taką pozorną likwidację można jednak podważyć przed sądem pracy, jeśli wie się, na co patrzeć i jak zebrać dowody.

Likwidacja stanowiska jest dopuszczalną i w pełni legalną przyczyną wypowiedzenia, o ile jest rzeczywista. Pracodawca ma prawo decydować o strukturze zatrudnienia, łączyć stanowiska, przenosić zadania i reorganizować firmę. Sąd nie ocenia trafności decyzji biznesowych ani tego, czy reorganizacja była ekonomicznie uzasadniona. Bada natomiast, czy do likwidacji faktycznie doszło i czy nie była ona jedynie etykietą przyklejoną do zwolnienia konkretnego człowieka.

Czym różni się likwidacja rzeczywista od pozornej

Likwidacja rzeczywista polega na tym, że stanowisko realnie znika ze struktury, a przypisane do niego zadania zostają wygaszone albo trwale rozdzielone między inne osoby. Likwidacja pozorna zachodzi wtedy, gdy stanowisko formalnie zlikwidowano, lecz jego obowiązki w niezmienionym kształcie wykonuje ktoś inny, albo gdy wkrótce po zwolnieniu pracodawca tworzy stanowisko o innej nazwie, ale tożsamym zakresie zadań, i zatrudnia na nim nową osobę.

Najbardziej wymowny sygnał pozorności to powierzenie tych samych obowiązków świeżo przyjętemu pracownikowi. Jeżeli wczoraj likwidowano Twoje stanowisko z powodu rzekomego braku zapotrzebowania, a dziś ktoś wykonuje dokładnie to, co Ty, twierdzenie o likwidacji się rozsypuje. Samo przemianowanie stanowiska, na przykład ze „specjalisty do spraw sprzedaży” na „doradcę klienta”, przy identycznym zakresie czynności, nie jest likwidacją, lecz kosmetyczną zmianą nazwy.

Sygnały, które powinny wzbudzić Twoją czujność

Warto przyjrzeć się okolicznościom wypowiedzenia. Niepokojące jest, gdy zaraz po Twoim odejściu pojawia się ogłoszenie rekrutacyjne na stanowisko o podobnym profilu. Gdy Twoje obowiązki przejmuje osoba nowo zatrudniona, a nie dotychczasowy zespół. Gdy spośród kilku osób na identycznych stanowiskach pracodawca likwiduje akurat to jedno, Twoje, bez przejrzystego kryterium doboru. Gdy reorganizacja jest deklarowana wyłącznie na papierze, a w praktyce nic się nie zmienia. Każdy z tych sygnałów osobno nie przesądza sprawy, ale razem budują obraz, który sąd potrafi odczytać.

Szczególnej uwagi wymaga dobór pracownika do zwolnienia, gdy podobnych stanowisk jest kilka, a likwiduje się tylko część z nich. Pracodawca powinien wtedy zastosować obiektywne, sprawdzalne kryteria, takie jak staż, kwalifikacje, doświadczenie czy wyniki pracy, i powinny one wynikać z treści wypowiedzenia. Dobór arbitralny albo oparty na kryteriach dyskryminujących, na przykład na wieku czy korzystaniu z uprawnień rodzicielskich, stanowi samodzielną podstawę do zakwestionowania wypowiedzenia, nawet jeśli sama likwidacja była rzeczywista.

Jak zbudować materiał dowodowy

Sprawa o pozorną likwidację wygrywa się dowodami, dlatego zbieranie ich warto zacząć jeszcze przed złożeniem pozwu, a najlepiej już w okresie wypowiedzenia. Cenne są ogłoszenia rekrutacyjne firmy publikowane po Twoim odejściu, zwłaszcza opisujące zadania zbieżne z Twoimi. Pomocne są wydruki ze strony internetowej pracodawcy, z portali z ofertami pracy oraz z firmowych profili w mediach społecznościowych, najlepiej z widoczną datą. Wartość dowodową mają zeznania współpracowników, którzy potwierdzą, kto przejął Twoje obowiązki. Przydaje się dokumentacja pokazująca, że zadania nie zniknęły, lecz są nadal wykonywane, na przykład grafiki, podział obowiązków, schemat organizacyjny czy korespondencja służbowa kierowana po Twoim odejściu do nowej osoby.

W procesie istotny jest rozkład ciężaru dowodu. To pracodawca musi wykazać, że podana przyczyna wypowiedzenia, czyli likwidacja stanowiska, była rzeczywista. Twoim zadaniem jest natomiast przedstawienie okoliczności, które tę rzeczywistość podważają. Dobrze przygotowany zestaw dowodów potrafi przeważyć szalę nawet wtedy, gdy na pierwszy rzut oka dokumenty pracodawcy, takie jak uchwała o zmianie struktury, wyglądają spójnie. Sąd ocenia bowiem realny stan rzeczy, a nie samą treść firmowych pism.

Czego możesz żądać po wygranej

Jeżeli sąd uzna, że likwidacja była pozorna, a wypowiedzenie tym samym nieuzasadnione, otwierają się przed Tobą znane już ścieżki, przywrócenie do pracy albo odszkodowanie. Wybór między nimi zależy od Twojej sytuacji i bywa niełatwy, dlatego poświęcam mu osobny tekst. Warto pamiętać, że przy faktycznej, rzeczywistej likwidacji stanowiska sąd może uznać przywrócenie za niecelowe, lecz przy likwidacji pozornej ten argument traci na sile, bo stanowisko w istocie nadal funkcjonuje i jest na nim zapotrzebowanie.

Jeśli zwolnienie miało charakter szerszej redukcji obejmującej wiele osób, w grę mogą wchodzić przepisy o zwolnieniach grupowych oraz prawo do odprawy. O procedurze i kryteriach doboru przy redukcjach piszę szerzej w artykule o zwolnieniach grupowych, a samą legalność rozstania analizuję na stronie o rozwiązaniu umowy o pracę.

Reorganizacja rozłożona w czasie, czyli pozorność opóźniona

Pozorność likwidacji nie zawsze ujawnia się od razu. Bywa, że pracodawca zwalnia pracownika z powołaniem na likwidację stanowiska, przez kilka tygodni rozdziela jego zadania między pozostały zespół, a po pewnym czasie, gdy temperatura sprawy opada, tworzy stanowisko o nowej nazwie i zatrudnia kolejną osobę. Taki rozłożony w czasie scenariusz utrudnia wykazanie związku między zwolnieniem a ponownym obsadzeniem funkcji, ale go nie wyklucza. Sąd ocenia całość zdarzeń, a nie tylko sam moment wypowiedzenia, dlatego warto obserwować, co dzieje się w firmie również po Twoim odejściu, i dokumentować pojawiające się ogłoszenia czy zmiany w strukturze.

Z tego powodu osoby, które podejrzewają pozorną likwidację, powinny zachować czujność przez dłuższy czas, a nie tylko w pierwszych dniach po rozstaniu. Powrót zadań na to samo, jedynie inaczej nazwane stanowisko, choćby po kilku miesiącach, bywa mocnym argumentem procesowym.

Konkretny przykład z praktyki

Wyobraźmy sobie pracownika działu marketingu, któremu wręczono wypowiedzenie z uzasadnieniem, że jego stanowisko zostaje zlikwidowane w ramach oszczędności. Pracownik zauważa jednak, że już tydzień później firma publikuje ogłoszenie o naborze na stanowisko o niemal identycznym zakresie obowiązków, opisane innymi słowami. Dodatkowo dawni współpracownicy potwierdzają, że jego projekty przejęła nowo zatrudniona osoba. Zgromadzenie wydruku ogłoszenia z datą, zrzutu ekranu profilu firmy w serwisie rekrutacyjnym oraz przygotowanie świadków sprawia, że twierdzenie o likwidacji staje się nie do obronienia. W takiej konfiguracji dowodowej szanse na uznanie wypowiedzenia za nieuzasadnione rosną, bo widać, że stanowisko w istocie nie zniknęło, a jedynie zmieniło nazwę i osobę je zajmującą.

Ten przykład pokazuje, że o wyniku decydują detale zebrane we właściwym czasie, a nie samo poczucie krzywdy. Im wcześniej zaczniesz dokumentować okoliczności, tym pełniejszy obraz przedstawisz sądowi.

Działaj, zanim ślady znikną

Pozorną likwidację łatwiej udowodnić wtedy, gdy dowody są świeże. Ogłoszenia rekrutacyjne bywają usuwane, pamięć świadków się zaciera, a struktura firmy z czasem realnie się zmienia, co utrudnia odtworzenie stanu z dnia zwolnienia. Pamiętaj też o terminie 21 dni na odwołanie, który biegnie niezależnie od tego, jak długo zbierasz dowody. Jeśli masz wrażenie, że Twoje stanowisko zlikwidowano tylko na papierze, skontaktuj się ze mną możliwie wcześnie. Ocenimy mocne strony sprawy, zaplanujemy zbieranie dowodów i przygotujemy odwołanie w terminie.

Przewijanie do góry